Pięć elementów, jak 5 żywiołów, kształtowały mnie przez pół życia. Były i inne, jasne, ale te były najmocniejsze.
Były i są moją pasją, miłością. To (w kolejności jak się pojawiały):
| MUZYKA |
|
| JOGA |
|
|
|
SŁOWO |
|
|
MASAŻ |
|
TANIEC |
|
- MUZYKA:
pojawiła się najwcześniej, a zaczęło się od gitary gdy skończyłem 12 lat, potem fortepian, szkoła muzyczna,
i studia muzyczne. Lecz czegoś zabrakło. Nastąpił kryzys. Zaczęło się sypać. Nieskończona szkoła średnia muzyczna i niedokończone studia.
Może to był znak, że to nie moje przeznaczenie. Ale był ten jogiczny tapas (zapał). I śantosa (zadowolenie). Trochę się wypaliły albo przeszły na...
- SŁOWO:
a zaczęło się w liceum. To nie tylko literatura. Słowo pisane i mówione. Historia i język niemiecki, a potem język polski.
I świetnie zdana matura językowa. I tu były tapas i śantosa. A potem przyszedł...
- TANIEC:
gdy miałem 23 lata. Chciałem tańczyć i szukałem choć nie wiedziałem czego. Towarzyski? Nie... I przypadkiem padło na współczesny.
Zaczęła się praca z ciałem choć nie po raz pierwszy. Lekcje, warsztaty, zjazdy, konferencje. Oczywiście z tapasem i śantosą.
Dużo tańca choć nie zawładnął mną do końca, bo wkradł się-jako kontynuacja cielesności...
- MASAŻ:
rok 2001 pierwsze kursy masażu na wielu stopniach, potem praca z kręgosłupem (tzw. ustawianie-chiropraktyka).
Choć to była i jest praca towarzyszyły jej i tapas i śantosa. A gdzieś tam w cieniu muzyki, słowa, tańca i muzyki drzemała...
- JOGA:
a zaczęło się przy okazji tańca. Tam na obozie w 1999 r. poznałem pierwsze asany (pozycje jogi). Potem nieudolnie
gdzieś między sobą, bez gruntownej wiedzy i nauczyciela, polegając na intuicji, próbowaliśmy... I zaczęli się pojawiać nauczyciele, a z nimi wiedza.
Ale od początku były-aż coraz więcej i więcej: tapas i śantosa...
A zaczęło się od jogi metodą Iyengara, bo taka głównie panuje. Metodą-bo joga jest jedna. Dopiero po 6-ciu latach poznałem ASTANGA VINYSA YOGĘ.
Przyniósł ją do nas, do Krakowa, maj roku 2005, a przyjechała wraz z parą moich znajomych wprost od Radka Rychlika z Warszawy. Potem poszło lawinowo...
• maj 2005 poznaję podstawy Astanga Jogi;
• czerwiec 2005 Radek Rychlik przyjeżdża do Krakowa z warsztatami i zapowiada obóz jogi, na który żarliwie czekam;
• sierpień 2005 obóz Astanga z Radkiem w Poddąbiu nad Bałtykiem (patrz-GALERIA ZDJĘĆ);
• październik 2005 wylatuję do Indii na 6 m-cy, aby poznać praktykę u źródeł; pobieram naukę pranajamy u Guruji Prakaś Miśra w Benares (Varanasi) i
poznaję innych szanowanych i wielkich jak Peetambar Miśra, tantryk Guruji Bhaduri, nauczyciel starej nici Phrygu Joga, a ruszając w podróż po
Indiach Babę Janglidasa (Janglimaharadż) z Kopergaon k/Shirdi skąd pochodził Sai Baba, a następnie spotkanie z Ammą, której darśan polega na tym,
że dzień i noc potrafi przytulać rzesze czekających oddanych; Pondicherry i aśram Śri Aurobindo w Auroville z miejscem jego wiecznego samadhi, a
na końcu Nepal i potężne Himalaje-miejsce odosobnień wielu joginów;
• marzec 2006 wracam do kraju, z nieskrywaną pustką-co robić? ale pamiętam
słowa tantryka Bhaduriego z Benares. Gdy przyszedłem po radę klepnął mnie w ramię i powiedział: „Nic się nie przejmuj. Rób swoje”. Trochę mało konkretna
rada, pomyślałem, ale cóż. Robię swoje. A najwyraźniej padło teraz na Astangę.
Nie wiem czy poznawszy tą metodę więcej było we mnie tapasu czy śantosy. Ale pewien jestem, że było ich dużo i jak na razie pozostały i trwają nadal.
Tak naprawdę moja krótka historia nie jest dla Was ważna ale pytanie: co Was kształtuje? jakie elementy? czego szukacie? czy prowadzi Was tapas i śantosa? Jeśli
tak - zapraszam na zajęcia. Jeśli nie, kiedyś przyjdzie czas, że się spotkamy. Może nie na sali. Powodzenia wszystkim!
- Informacje i zapisy
Michał Kątski ++48 504 120 630
Zajęcia odbywają się w Krakowie